17 marca 2014

Carlsberg Citrus - Czyli Piwo z lemoniadą i wodą

Cytrusowy Argus z Lidla to przy nim klasa światowa. Warka Radler to nieosiągalna konkurencja, a Łomża lemonowe to szczyt kunsztu browarnictwa.
Mowa oczywiście o nowym Carlsbergu cytrusowym, który jest po prostu… DO DUPY.


Wracając przedwczoraj do domu dostrzegłem go na pierwszej stronie gazetki sklepu zabka. Pierwsze wrażenie – Ooo, to może być ciekawe. Drugie wrażenie – Pewnie będzie smakował jak Okocim Radler bo to w końcu jeden browar. Trzecie wrażenie – Pssst! Pum! Co to do cholery ma być?!

Piwa z domieszką lemoniady zaczęły się pojawiać na polskim rynku w kwietniu 2012 roku, gdy szlak przecierał Lech Shandy, o którym oczywiście nie omieszkałem od razu napisać. Był to wpis przełomowy bo po raz pierwszy w życiu zdecydowałem się napisać o piwie.


Nowy Lech Shandy - KLIK
Jednakże powiem szczerze, że w tamtym okresie było o czym. Shandy miało dobry posmak, robiło szał wielkością swojej puszki (440ml) no i przede wszystkim recepturą – Kto by pomyślał, żeby mieszać piwo z lemoniadą?! Później pojawiła się Warka Radler – Królowa piw cytrusowych w Polsce, no i oczywiście jak grzyby po deszczu wyszły Okocim, Łomża, Argus, Wojak i inne.

W tym roku przyszła pora na Carlsberga, który ma już w swojej ofercie cytrusowego Okocima.
Miało być lekko i  stylowo a wyszło najzwyczajniej na świecie do bani.
Na panewce spaliły plany by Carlsberg robił szał na wiosennych grillach.

Po pierwsze: Piwo nie ma smaku! Pierwszy łyk, drugi, trzeci – Kurna jakby było rozcieńczone wodą.
Z ledwością idzie wyczuć cytrusowy aromat, a po przytkaniu nosa i wzięciu łyka, po goryczce nie ma w ogóle śladu.
Nasuwa się na myśl to, że w ramach oszczędności rozcieńczyli wszystkie butelki z wodą - Ale chyba nie byli by aż tak perfidni.


Nie wiem po co i dlaczego zdecydowali się wypuścić coś takiego? Dziury w rynku nie było, a podium już jest zajęte od paru lat i nie wydaje mi się by kiedykolwiek zostało przejęte przez inne marki.

Krótko podsumowując: Nie kupujcie! Tyle.

Dwa w cenie 6,50zł.

zawartość alkoholu: 2,8%

Ocena: 3/10 - bo wypić się da.


GWIAZDEK BRAK!

2 komentarze:

  1. Przyznaję, że też miałam okazję spróbować i faktycznie nie jest najlepsze z wszystkich, które wymieniłeś. Nie zagłębiałam się w szczegóły, być może jest takie delikatne, bo zawiera mniej chemii, albo chcieli uciec od intensywnego smaku, jakie oferują inne browary? Jeżeli gustujesz w piwach, to polecam spróbowanie całej gamy smaków piwa Fortuna. Wiśniowe i miodowe są smaczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś nigdy mi Carlsberg nie podchodził, tak jak i Heineken. Moim zdaniem Tyskie i Żywiec biją je na głowę. Polecam koledze Żywca Porter. Ciemne, mocne piwko (9%), specyficzny smak. Nikt ze znajomych nie lubi, ja się rozkoszuję. :) Leci do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń